Taki niby zwykły poniedziałek, a tak się zawiodłam na sobie...
Ale o tym później :-/
Dzisiaj wstałam o 4.30 a śniadanie zjadłam dopiero o 8.30 ;O
Jogurt naturalny z musli b/c z owocami- uwielbiam!
Później na uczelnię powędrowało ze mną jabłko,
które zawsze się sprawdza w takich sytuacjach.
Na obiad zabrałam 3 naleśniki zbożowe z białym serem i cynamonem.
Obiad= ok 320 kcal.
Po zajęciach wybrałam się na zakupy.
I natknęłam się na mega promocje na jeżyki- jedne z moich ulubionych ciasteczek!
Kupiłam je tak naprawdę z myślą o moim TŻ, ale zjadłam je sama :<
Pociesza mnie tylko jeden fakt...
Nie miałam jakiegoś napadu na te słodkości,
jak to się zdarzało jeszcze kilka dni temu,
ale po prostu miałam na nie ogromną ochotę!
Żałuje, ale co zrobić?
Miał być smaczny podwieczorek i kolacja,
ale cóż, głupota wygrała, więc kolacji nie będzie ;-)
Zabieram się za rozpisywanie jadłospisu na kolejne dni,
podoba mi się to!!
Próbuję właśnie kawę zbożową INKA z błonnikiem,
hmmm...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz