Cały dzień na uczelni- nie lubię takich dni,
pory posiłków mi się przestawiają, piję mniej wody,
wracam głodna do domu.... :-/
Jedyny plus takich dni- NIE MYŚLĘ O JEDZENIU :D
Oczywiście dopóki nie wrócę do domu ;-)
Dzień taki sobie, zjadłam trochę gorzkiej czekolady i 2 sucharki...hmm
Nie jest dobrze, ale też nie najgorzej!
Kupiłam wczoraj borówki i musiałam je szybko skonsumować :D
Na początek owsianka na śniadanie- mniam!
Później miał być koktajl na podwieczorek,
ale niestety nie wytrzymał próby czasu
i stało się z nim coś czego nie potrafię wyjaśnić :D
Na obiad zrobiłam sałatkę z kurczakiem, sałatą lodową, pomidorem, ogórkiem,
rzodkiewką, ogórkiem korniszonym
- bez sosu! (czyt. bez oliwy)
Na podwieczorek zjadłam jabłko,
które kupiłam w drodze powrotnej do domu,
które mi nie wystarczyło i w domu rzuciłam się na czekoladę!
Na szczęście była to gorzka czekolada i tylko kilka kostek,
ale do tego 2 suchary, które dzisiaj kupiłam
i w najbliższym czasie mają mi posłużyć jako śniadanie
z małym dodatkiem dżemu truskawkowego.
JESTEM CIEKAWA TEGO POŁĄCZENIA ;-)
Kolacja za pół godziny,
a ja nie mogę się zdecydować na co mam największą ochotę!
Jutro może jakieś nowości obiadowe ;-)
Edit:
Kolacja pyszna,
jajecznica z płatkami owsianymi + sałatka !
Do tego czerwona herbatka.
Mniam.....